Epilog.

Epilog.

Podczas przerwy dosyć burzliwego spotkania działowego, handlowiec Julek podszedł do swojego Szefa i po cichu powiedział:  
– Szefie, a może tak Szef, zamiast się następnym razem tłumaczyć, dlaczego nasze premie zostały źle policzone, zbuduje sobie prostą formatkę w Excelu? Co miesiąc mamy te same warunki, jedynie targety nam się zmieniają… Zaoszczędzi sobie Szef nieprzyjemnych wystąpień. Wiadomo, że Szef jest od zarządzania, a nie od liczenia – Julek puścił oko – ale Excel to tylko narzędzie. Jak się je używa powtarzalnie, to można je zautomatyzować.

Szef przypomniał sobie, z jaką niespotykaną motywacją Julek wziął ostatnio udział w warsztatach Excelowych. Ba! Sam się na nie zgłosił i tylko zakomunikował, że zgodnie z polityką kadrową firmy, chce rozwijać swoje kompetencje. Szef podejrzewał, że inne (błękitnookie) czynniki miały na to swój wpływ ale ważne, że Julek teraz w mig przekładał warunki promocji marketingowych na oferty dla klientów. Zabłysnął nawet wśród kolegów, rozesłał im swój kalkulator i bardzo usprawnił pracę całego regionu…  

Pomyślę o tym – Szef zamruczał pod nosem. Julek skwitował to krótko – Byle przed kolejnymi premiami! Odwrócił się na pięcie, poprawił wyimaginowaną pelerynę Supermana na której drzemało spokojnie jego Ego i wrócił dziarskim krokiem na spotkanie.